Słowem jak nożem, czyli o wszechobecnym hejcie

Hejtowanie. Obrażanie. Nienawiść. Złośliwość. Można by tak wymieniać w nieskończoność. Żyjemy w czasach, w których obraźliwe słowa, raz wrzucone do internetu, będą krążyć w nim wiele lat.

Hejt – słowo oznacza przekazywanie treści o charakterze negatywnym, postawa ofensywna nawołująca do nienawiści i przemocy. Ludzka natura słynie z tego, że nie wszystkie uczucia, których doświadczamy są miłe, a postawa wobec świata i innych ludzi nie zawsze jest pokojowa. Negatywne emocje są niejako wpisane w człowieczeństwo i nie powinno się zaprzeczać ich istnieniu. Każdy czasami zazdrości, odczuwa ukłucie żalu na wieść o sukcesie innej osoby lub pragnienie odwetu za doznane krzywdy. Problem pojawia się kiedy takie uczucia wymykają się spod kontroli i wychodzą na światło dzienne w postaci hejtu.

Hejt jest wszędzie

Internet to potężne narzędzie, które może przynieść wiele zarówno dobrych, jak i złych rzeczy. Niewiele osób zdaje sobie realnie sprawę z tego, że internet przypomina wielki worek – wszystko można do niego wrzucić, ale i wszystko wyjąć tzn. hejtując, samemu można paść ofiarą hejtu. Poza tym, sieciowych wojowników ośmiela pozorna anonimowość. Pod pseudonimem wypisują obraźliwe komentarze, często kłamliwe opinie, nie myśląc w ogóle o tym, jak wielką szkodę robią.

Hejt to nie opinia

Hejtowanie nie ma jednego źródła. Początek znajduje się w samym człowieku i jego skłonnościach, ale najczęściej skłaniają się na to różne sytuacje życiowe. Ktoś obraża swojego byłego pracodawcę, ex-chłopaka, sklep, w którym został źle obsłużony, lokal z niesmacznym jedzeniem, a jeszcze inny hejtuje miejsce swojego zamieszkania i wujka, który za bardzo upił się na weselu. Jest jednak coś co łączy te wszystkie sytuacje – hejt nie powinien mieć miejsca. Najważniejsze to pamiętanie o tym, że hejt to nie opinia. To dawanie upustu swoim emocjom, a opinia nacechowana emocjonalnie niestety najczęściej nie jest prawdziwa – a już na pewno może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Wyobraźmy sobie taką sytuacje – pokłóciłeś się z pracodawcą i odszedłeś z pracy. Sięgasz po komputer i piszesz wypracowanie na portalach informacyjnych o tym, co myślisz o nim, o jego firmie i swoich byłych współpracownikach. Kiedy emocje opadną żałujesz swojego wpisu, ale jest już za późno. Jeśli nie żałujesz wylania jadu w przypływie złości, tym gorzej dla Ciebie, bo nie zdajesz sobie sprawy z tego co właśnie zrobiłeś. Ile w Twojej opinii było prawdy, a ile złości i frustracji? Opinia, przede wszystkim ta negatywna, powinna być sprawiedliwa – każdy ma prawo do wyrażenia swojego niezadowolenia, ale nikt nie ma prawa do hejtu.

Jak oceniasz artykuł?

/ 5.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *